Polscy rolnicy mogą dostawać takie same dopłaty

jak rolnicy z Francji czy Niemiec. To jest możliwe - i to od zaraz.

Wystarczy zmienić obowiązujące (tylko) w Polsce zasady i zacząć wypłacać dotacje tym prawdziwym rolnikom, a nie ludziom, którzy rolników tylko udają. Oznacza to, że na przykład w mojej wsi nie dostanie dopłat pewien dyrektor z PZU, który kupił wiele lat temu 100 hektarów ziemi po dawnym PGR i ich nie uprawia - siano koszą okoliczni gospodarze. Co roku na rachunek bankowy pana dyrektora wpływają dotacje unijne w wysokości 100 tysięcy złotych.

Nie otrzymałaby także dotacji pewna młoda pani, która zarobiła sporą kasę za granicą i za radą starszych i mądrzejszych kupiła piękny kawałek ziemi, wówczas jeszcze za bezcen. Widziała ten kawałek ziemi tylko raz, tuż przed zakupem, a interesuje ją tylko to, żeby ktoś tę ogromną łąkę skosił. Co roku dostaje 50 tysięcy złotych od Unii i koszt zakupu tego kawałka ziemi dawno jej się zwrócił. Koszą oczywiście sąsiedzi.

Niedaleko pewien Włoch wykupił grunty po PGR - było tego co najmniej 300 ha. Oczywiście na firmę, bo osoba fizyczna zza granicy musi mieć zezwolenie Agencji Nieruchomości Rolnych. Od lat nikt go w okolicy nie widział. Stare budynki już się pozawalały, a z gruntów korzysta tylko pewien zapijaczony góral, który tam przypędza co roku swoje owieczki, czasem też bierze na wypas bydło znajomych gospodarzy. Co roku Włoch dostaje od Unii 300 tysięcy złotych.

We wsi obok co roku na łąkach gniją dziesiątki bali pięknego, super-ekologicznego siana. Właścicielami gruntów są różni notable z Warszawy. Co roku kasują 1000 PLN od hektara, a jeżeli na tych hektarach lęgną się derkacze, to jeszcze więcej. Siano koszą okoliczni gospodarze, biorą tyle beli, ile potrzebują, a reszta gnije.

Jeszcze do niedawna można było bez trudu dowiedzieć się, kto otrzymuje dotacje od UE za posiadaną ziemię i w jakiej kwocie. Imienna lista była publikowana na stronach Ministerstwa Rolnictwa. Od kiedy PO jest u władzy, lista została utajniona, ponieważ stanowi naruszenie ustawy o ochronie danych osobowych. A szkoda, bo na pewno znajdowało się na niej wiele nazwisk znanych z merdiów i mendiów, chociaż zapewne wielu dostojników kupiło ziemię korzystając z usług "słupów".  Ale jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej po wsiach chodziły słuchy o tym, kto ze znanych polityków kupł 100 hektarów tu, czy 300 hektarów tam. Zakupy te były dokonywane często na kredyt, często po zaniżonych cenach - a kredyty bez trudu można było spłacić już po pierwszym roku otrzymywania dotacji unijnych.

Zwykły rolnik w takich zakupach nie mógł partycypować z kilku przyczyn - po pierwsze, ziemia po byłych PGR-ach była sprzedawana w bardzo dużych areałach, na które przeciętnego rolnika po prostu nie było stać, bo nie miał tyle odłożone w skarpecie i nie miał takiego dostępu do kapitału (czyt. uwłaszczone banki spółdzielcze i inne banki, z których wiele potem "wygodnie" pobankrutowało) czy "preferencji" przetargowych, jak ludzie z politycznego świecznika. 

Istotną rolę odegrała też asymetria informacji. Ci, którzy kupowali te setki hektarów, wiedzieli coś, o czym nie tylko polscy rolnicy, ale i większość Polaków nie mieli pojęcia.  Otóż Polska jest bodajże jedynym państwem członkowskim UE, w którym dotacje są przyznawane nie za produkcję rolną, a za sam fakt posiadania ziemi. Wystarczy więc skosić czy zaorać rękami rolnika-sąsiada, by dostać dotacje. Nie trzeba bawić się w żniwa, odwożenie do skupu, dojenie, karmienie, przechowywanie, martwienie się czy zgnije lub wyschnie. Czy się stoi, czy się leży...

W Polsce nie obowiązuje też - jak we wszystkich państwach "starej" Unii - definicja rolnika. Tam rolnik to człowiek, który zawodowo zajmuje się uprawą ziemi lub hodowlą zwierząt, posiada minimalny areał gruntów   i jest w stanie wylegitymować się przychodami z takiej produkcji. Tylko takie osoby kwalifikują się do otrzymywania dotacji unijnych. Czyli u siebie w kraju ten Włoch, o którym pisałam powyżej, nie otrzymałby za te 300 hektarów ani grosza, bo zostałby uznany za osobę prowadzącą hobby-farming, czyli posiadającą ziemię rolną, ale nie prowadzącą działalności rolniczej. Ale za ziemię posiadaną w Polsce otrzyma pieniądze jak najbardziej. I jeszcze się pewnie nimi podzieli....

 Gdyby więc przeprowadzić weryfikację i oddzielić ziarna od plew, czyli dokładnie zbadać, kto jest prawdziwym rolnikiem, a kto nim nie jest, to zapewne bez zwiększania ogólnej kwoty dotacji unijnych polski rolnik otrzymałby tyle samo, co jego francuski czy niemiecki odpowiednik. A tak spora (o ile nie większość)  tych pieniędzy wędruje do kieszeni wszelkiego autoramentu krewnych i znajomych królika, którzy już w okresie przedakcesyjnym wiedzieli doskonale, w jakim kierunku idą negocjacje akcesyjne i jak na tym dobrze zarobić. Szkoda tylko, że prasa jakoś się na ten temat nie rozpisywała i nadal nie rozpisuje.

Czasem wydaje mi się też, że Bruksela doskonale wiedziała, co robi, przyjmując takie, a nie inne zasady dotowania polskich rolników.  W ten sposób ci dranie, którzy to wynegocjowali, oraz ich krewni i znajomi, zostali sowicie wynagrodzeni za spolegliwość. Za to, że ogromny areał ziemi ornej w Polsce leży odłogiem, bo służy im za skarbonkę, której nie wypuszczą z rąk tak długo, dopóki dotacje UE będą wypłacane za sam fakt posiadania ziemi i udawanie rolnika. Tymczasem prawdziwi rolnicy zostali pozbawieni jakiejkolwiek możliwości rozwoju, powiększania gospodarstw, podwyższania efektywności upraw i hodowli, bo nie stać ich na zakup nawet tej ziemi, która jest na sprzedaż, ponieważ ceny ziemi zostały zawyżone. Mechanizm jest prosty - cena ziemi zależy teraz wyłącznie od wysokości dotacji od hektara i wynosi tyle, ile kapitał, dający odsetki równe wysokości takich dotacji.  

W ten sposób Polska z jednego z największych w świecie producentów ziemniaka stała się importerem ziemniaków z miejsc nawet tak egzotycznych, jak Egipt, czy jakieś wyspy na Pacyfiku. Z jednego z największych producentów żyta stała się jego importerem. W zagranicznych hipermarketach kupujemy jabłka z Afryki i Turcji, sałatę z Holandii, warzywa z Niemiec i cukier Bóg raczy wiedzieć skąd. I w ten sposób będąc jednym z czterech najbiedniejszych państw UE, za swoje wschodnie pensje Polacy aktywnie utrzymują miejsca pracy w rolnictwie francuskim, niemieckim, holdenderskim czy włoskim płacąc zachodnie ceny za ich płody rolne. A Polska, niegdyś potentat rolniczy, nie jest w stanie konkurować z rolnictwem "starych" państw UE. I zapewne o to chodziło....

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [05:47] - zezik | Link:

.. opanuj się. Dopłaty w danym kraju nie są przydzielane na całą powierzchnię tegoż kraju niezależnie od tego ile ma ziemi uprawnej tylko na hektar tejże. Jeżeli zmniejszy się powierzchnia uprawna w danym kraju to zmniejszy się per saldo i kwota wypłacanych dopłat w tymże kraju.

Jeżeli z biedy masz edukacyjne niedobory to w zwalczaniu tej samej biedy nie pomoże ci oglądanie się na majątki innych osób. Prezentujesz tak prymitywne podejście do życia że dziw bierze że masz wystarczające umiejętności żeby obsłużyć komputer.
Ergo: po kiego groma bawisz się w tak niespójne prowokowanie? Każe ci ktoś czy zmuszacie ktoś żeby to robić?

Obrazek użytkownika izabela

05-01-2013 [08:18] - izabela | Link:

Ależ Irandzie chodzi o to , że dopłaty dotyczą ziemi nie uprawianej, albo uprawianej fikcyjnie. Jeżeli płacono by na przykład za komentarz na Niezależnej, a ktoś wpisał same x x x ..i za to dostawał zapłatę sytuacja byłaby porównywalna. Ziemia kupowana przez " rolników z Marszałkowskiej" ( sama tam mieszkam, ale nie mam ziemi) po protekcji, po 10 groszy za metr, pod dopłaty, ugoruje i niszczeje. Tymczasem prawdziwi rolnicy nie mogą dokupić ziemi, bo dla nich ceny są zaporowe.
To co pisze Iranda nie ma nic wspólnego z biedą , ani z Jej zawodem czy wykształceniem.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [09:33] - Iranda | Link:

Dziękuję za komentarz! Jest dokładnie tak, jak Pani pisze...

Obrazek użytkownika Józuś

05-01-2013 [11:01] - Józuś | Link:

dużo głupot. Np po co polscy rolnicy mają dokupować ziemię i produkować więcej? Na przykładzie cukru: większość produktów już jest wytwarzana z syropu z kukurydzy, więc po co cukier. Nie ma już polskiego cukru i uprawa buraków odbywa się jedynie z pałaców i z Wiejskiej, a wygląda, że i na tym blogu jest taka chęć.
Odebranie statusu rolnika nic nie da: unijne zasady (i inne okoliczności) promują latyfundystów: produkują najtaniej. Ale ZIEMIA nie lubi takich upraw. Ziemi najlepiej się dzieje, kiedy jest uprawiana ekstensywnie, najlepiej za pomocą koników. Ciężki sprzęt rolniczy ugniata glebę. A nie widziałem by ktoś kupował z dotacji (50% dopłaty do ciągnika, najtańsze kosztują od 120 tyś zł) mały ciągnik np 60 kW. Obszarnicy wykupią resztę i to jest proces nieodwracalny.
Jako hobbysta będę jednak dalej orał ziemię, bo to lubię. Produkty są rzeczą poboczną, bo ceny są niskie, a np SZTUKA pozyskania siana (siana się nie kosi, tylko trawę) jest trudna. A jest ono podstawą hodowli. Także wieprzowej(śmierdzące żeberka, to z powodu kukurydzy i mączek sojowych).
Wnioskiem z powyższego pańskiego wpisu może być jedynie prośba, byś pan nie mieszał jeszcze bardziej. Jeśli chcesz pikietować, to w celu zapobieżenia wykupu ziemi przez osoby z za granicy. Ziemia jest dużo warta, bo bez niej nic nie można zrobić. Nie wyobrażam sobie by ktoś kupował ziemię, bo chce mieszkać w Polsce. Chce na tym zarobić. I zarobią.
Także weryfikacja rolników hobbystów doprowadzi wprost do szybszej latyfundyzacji gospodarki rolnej. A bogactwem polskiej wsi jest właśnie, rozdrobniona struktura. Jeśli ktoś nie wierzy, to proszę jechać gdziekolwiek latem do bogatej Europy i sobie wąchać do woli.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [13:35] - zezik | Link:

.. raczy nie wiedzieć że produkcja kukurydzy w krajach będących ich największymi producentami też jest dotowana (proszę sobie poukać ile USA przeznaczają na dopłaty dla własnych rolników). Produkcja cukru z buraka cukrowego opłaca się w Niemczech gdzie nie zlikwidowano ani jednej cukrowni, gdzie ziemie są znacznie gorsze i kwoty przyzwolonej produkcji cukru z tego co pamiętam blisko dwukrotnie większe niż w Polsce.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [15:39] - Iranda | Link:

Wpis jest o wyłudzaniu dotacji przez ludzi podszywających się pod rolników, którzy wykorzystali wiedzę o wyjątkowych warunkach przyznawania dotacji w Polsce, innych niż w krajach UE. Wynegocjowane przez Polskę warunki w konsekwencji spowodowały upadek polskiego rolnictwa.

Latyfundyzacja nam chyba nie grozi, bo ciągle mamy bardzo duży odsetek ludności mieszkającej na wsi i średni areał gospodarstwa jest niewielki waha się od 3,88 ha w małopolskiem (ok 5 w świętokrzyskiem) do 30 ha w pomorskiem. Jest więc przestrzeń na rozwój i baaaaardzo daleka droga do latyfundyzacji i intensywnej uprawy ziemi (śmierdzące żeberka itp). Zresztą o popularności śmierdzących żeberek decyduje rynek. 

Co do ciągników - jeszcze w szkole podstawowej mądra nauczycielka historii (a tak naprawdę ekonomii) uczyła nas, że wielkie ciągniki są przeznaczone do użytku na gruntach płaskich i w bardzo dużych gospodarstwach, a małe ciągniki nadają się do gruntów górzystych i do małych gospodarstw. Ja w moim beskidzkim mikro-hobby-gospodarstwie mam mały ciągniczek ogrodniczy i to zupełnie wystarcza. Ale gospodarzom w mojej wsi dosłownie wciśnięto gigantyczne ciągniki z dopłatą, a chłop tak już ma, że jak dają za pół darmo, to bierze i nie pyta. Efekty są opłakane - jak wszystko, co jest dotowane przez Unię, także i te ciągniki były sprzedawane po zawyżonych cenach. Spłata nawet połowy tej ceny jest ponad siły rolnika, gospodarującego na 20 ha, bez możliwości rozszerzenia produkcji, a sam ciągnik nie jest w pełni wykorzystany na tak małym areale.  Okazało się też, że przymusowe (kredyt!) serwisowanie tego sprzętu też bardzo dużo kosztuje. No i te rosnące koszty paliwa, a duży ciągnik dużo pali.... Pokusie oparł się tylko mój sąsiad, który zanim kupił ciągnik, poprosił mnie o wyliczenie rat i kosztów, po czym pojechał do dilera i kupił sobie drugi mały ciągnik, używany, który jest w stanie sam naprawić.  

O wydarzeniach w Szczecinie nie pisałam i nie zajmowałam w tej sprawie stanowiska. Kończę wnioskiem, że Unia praktycznie zniszczyła polskie rolnictwo i polskiego rolnika, a polski konsument przez to przepłaca w niemieckich i francuskich sklepach, bo polski handel też został przez Unię zniszczony. 

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [15:09] - zezik | Link:

"Wpis jest o wyłudzaniu dotacji przez ludzi podszywających się pod rolników, którzy wykorzystali wiedzę o wyjątkowych warunkach przyznawania dotacji w Polsce, innych niż w krajach UE"

Czyżby .. o wyłudzaniu?

No to zerknijmy drogi autorze co jest na początku twojej notki:

"Polscy rolnicy mogą dostawać takie same dopłaty

jak rolnicy z Francji czy Niemiec. To jest możliwe - i to od zaraz.

Wystarczy zmienić obowiązujące (tylko) w Polsce zasady i zacząć wypłacać dotacje tym prawdziwym rolnikom, a nie ludziom, którzy rolników tylko udają"

Zasady dopłat na hektar nie zależą od tego co się w Polsce ustali.
Załóżmy jednak że zależą .. kto będzie wydawał "certyfikat prawdziwości rolnika" i o ile więcej trzeba będzie wydać na to w porównaniu z kwotą jaką wypłaca się według ciebie rolnikom fikcyjnym?
Raczysz nie zauważać chyba że to czy ktoś dostanie dopłaty na hektary jakie uprawia nie zależy czy i na ile jest "prawdziwym rolnikiem" tylko od spełnienia przepisów uchwalonych w Brukseli i bynajmniej także nie w Polskim Sejmie.

To jeszcze raz test na zrozumienie reguł przyznawania dopłat:

O ile twoim zdaniem zwiększą się dopłaty **na hektar** dla rolników w Polsce którzy ziemię faktycznie uprawiają o ile zlikwidować (w całości czy w jakiejś części) fikcyjne uprawy (które spełniają wymogi przyznawania dopłat ustalonymi przepisami EU) ????

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [16:02] - Iranda | Link:

jakoś "stare" państwa UE nie mają problemu - tam taka definicja obowiązuje od lat i jest ściśle przestrzegana. Dlaczego nie miałaby obowiązywać w Polsce? Kto ma to wydawać, pytasz? Zapewne te same instytucje, które robią to we Francji, Niemczech czy Holandii, po prostu. Po co wyważać otwarte drzwi, wystarczy powielić sprawdzone rozwiązania. 
Co do zmiany wysokości opłat - spójrz na mój komentarz powyżej. Jeżeli rolnik teraz gospodaruje (np. w Małopolsce) na średnio 4 ha, to dostaje ok. 4 tys. PLN dotacji na rok, czyli tyle, co nic, a z tych 4 ha ledwo wyżywi rodzinę i nic nie wyprodukuje na rynek. Mając 50 ha wyprodukuje dużo żywności na rynek, której nie trzeba będzie wozić przez pół Europy, tylko do najbliższego miasta czy punktu skupu, utrzyma z tego rodzinę i dodatkowo dostanie np. 25 tys. PLN, jeżeli dotacje zostaną zmniejszone o połowę.
Opłaca się?

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [16:51] - zezik | Link:

.. ale nie widzę z czym to stare państwa UE nie mają problemu i czego przestrzegają.
Rozumiem że w Polsce w takim razie czegoś się nie przestrzega i Polska ma problem ..
Kwestia tylko w tym że piszesz tak chaotycznie że nie napisałeś właśnie z czym Polska na problem i czego się w Polsce nie przestrzega.

A jeszcze jedno .. nie o to pytałem :->
Przeczytaj jeszcze raz pytanie jakie postawiłem zamiast wymyślać to o co pytam.

"Jeżeli rolnik teraz gospodaruje (np. w Małopolsce) na średnio 4 ha, to dostaje ok. 4 tys. PLN dotacji na rok, czyli tyle, co nic, a z tych 4 ha ledwo wyżywi rodzinę i nic nie wyprodukuje na rynek. Mając 50 ha wyprodukuje dużo żywności na rynek, której nie trzeba będzie wozić przez pół Europy, tylko do najbliższego miasta czy punktu skupu, utrzyma z tego rodzinę i dodatkowo dostanie np. 25 tys. PLN, jeżeli dotacje zostaną zmniejszone o połowę."

A czyli TwoimZdamiem(tm) w Polsce jest za mało ziemi uprawnej i Rolnicy wręcz biją się o nią, i to dlatego mają tak małe "dochody" z dopłat?

Przepraszam czy i w tym wypadku TwoimZdaniem(tm) od wejścia do UE obszar upraw rolnych z roku na ro się zwiększa?

Wiem że dla niektórych osób sięgnięcie do ogólnie dostępnych statystyk to WSTG (Wyższa Szkoła Tańca Góralskiego) więc pomogę .. no to popatrzmy: http://www.stat.gov.pl/cps/rde...

Strona 2 tabelka:
Gospodarstwa rolne posiadające powyżej 1 ha użytków rolnych wg grup obszarowych użytków rolnych:
rok 2002: 1956 mln ha
rok 2010: 1583 mln ha

Obszary rolnicze przez tylko w tych ośmiu latach ZMNIEJSZYŁY SIĘ O ~20% ... 8-0

Mówiąc inaczej .. gdyby nie ci "fikcyjni" to ów spadek byłby jeszcze zapewne w okolicach (niech i będzie) z procent większy.

ROLNICTWO W POLSCE KURCZY SIĘ W ZATRWAŻAJĄCYM TEMPIE i nie ma komu uprawiać ziemi po mimo tego że jego wydajność z hektara rośnie.
Powierzchnia gospodarstw 1-5 ha zmniejszyła się z 1147 mln ha do 887 mln ha. W tym samym czasie gospodarstwa >= 50ha zwiększyły się z 20 mln do 25 mln. Tyle wciskano Polakom że intencją przepisów unijnych jest promocja dużych i średnich gospodarstw. Prawda jest taka że skutki są takie że doprowadzają do LIKWIDACJI rolnictwa w Polsce.

Następnym razem jak przyjdzie ci ochota napisać tekst na jakiś temat poszukaj jakiś faktów i powołaj się na nie a nie na AMiSięWydaje(tm).

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [17:24] - Iranda | Link:

Bo wielka jej część leży odłogiem i służy jako inwestycja kapitałowa ludziom, którzy byli odpowiednio wcześniej poinformowani, że w Polsce zasady przyznawania rolnikom dotacji będą inne niż w UE. W dystrybucji ziemi po PGR rolnicy nie wzięli udziału, ponieważ grunty te były sprzedawane na nieuczciwych przetargach (w ANR do tej pory przetargi bywają ustawiane, mogę wskazać kilka przykładów z mojej wsi i okolicy) oraz w tak dużych areałach, że rolników nie było stać na ich zakup.

Nie zakwestionowałeś mojego obliczenia, więc rozumiem, że nie ma się do czego w nim przyczepić.

Dane, z których korzystałam, też pochodzą z oficjalnych statystyk (http://www.arimr.gov.pl/dla-be...). 

Co ma piernik do wiatraka, czyli powierzchnia gospodarstw mających powyżej 1 ha użytków rolnych? Nie o tym pisałam. Argument dotyczy zupełnie innego tematu. Jeżeli chcesz drążyć ten temat, to napisz o tym wpis, z podaniem przyczyn tego zjawiska. Proszę o rzeczowe argumenty na temat tez i dowodów zawartych w moim tekście, a nie w Twoich przemyśleniach na zupełnie inny temat.

W przedostatnim akapicie potwierdzasz moje tezy.

Więc o co Ci właściwie chodzi? 

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [17:43] - zezik | Link:

.. drudzy też :->

Ciężko prowadzić dyskusję z osobą która nie jest w stanie zaakceptować faktu że kwoty dopłat nie są przyznawane na państwo tylko na jeden hektar .. i to ten wskaźnik * to ile hektarów deklaruje dane państwo daje kwotę jaka na rolnictwo w postaci dopłat ma być wydana.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [18:54] - Iranda | Link:

Kwoty powinny być przyznawane przede wszystkim producentom rolnym, a nie od hektara. Tak jest w całej Unii, dlaczego nie jest tak w Polsce?

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [19:05] - zezik | Link:

Naprawdę? Powinny?
Gdzie zamierzasz to ogłosić? w najbliższym szalecie?
Poinformuj tylko kiedy i gdzie to zrobisz ..

Człowieku przestań pisać jak jesteś na haju ..
Inna wersja: w Polsce rzeczywiście nie ma żadnego kryzysu jeżeli niektórych jeszcze stać na komputer i środki odurzające.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [20:21] - Iranda | Link:

proszę.
Inwektywy i obelgi nie są elementem rzeczowej dyskusji.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [21:00] - zezik | Link:

.. jak na razie tylko ja tutaj przytaczam jakieś fakty. Nikogo żadnymi inwektywami nie obrzucam. Obelg także nie rzucam (znowu piszesz teksty na podstawie własnych fantazji).

Wobec tego że tkwisz w oparach tego co TwoimZdaniem(tm) powinno być, a co się nie stanie bo nie ma w UE masy krytycznej krajów mających wolę zmienienia stanu obecnego pytam się tylko grzecznie wprost:

Czy jesteś na haju czy też też jest jakieś inne racjonalne wyjaśnienie twoich zwidów?

Jak na razie wszelkie moje pytania po prostu ignorujesz i/lub udajesz że udzielasz jakiś odpowiedzi czy dokładasz jakieś wyjaśnienia.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [21:38] - Iranda | Link:

o szaletach, oparach narkotykowych itp. to fakty?

Obrazek użytkownika zezik

06-01-2013 [03:09] - zezik | Link:

.. jeszcze raz kto w tym wątku pisze o "oparach narkotykowych".

Obrazek użytkownika Iranda

06-01-2013 [16:28] - Iranda | Link:

Jeszcze nigdy nikogo nie zbanowałam i zapewne tego nie zrobię, ale od tej pory na komentarze nie dotyczące tematu wpisu po prostu nie będę odpowiadać. Żegnam.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [18:21] - Iranda | Link:

ani o chęci jego eliminacji w Polsce...
Hobbystą nikt ci być nie zabrania, chociaż rolnictwo ekologiczne powinno być przez państwo wspierane i jako takie jest specjalistyczną gałęzią rolnictwa, a nie hobby.U nas kosi się siano. W czasie sianokosów.Kukurydza powoli wychodzi z użycia jako genetycznie modyfikowana i szkodliwa dla zdrowia człowieka. Syrop kukurydziany jest główną przyczyną epidemii otyłości w krajach rozwiniętych.
Co do ciągników, to popieram.
Pozdrawiam, 

 

Obrazek użytkownika Józuś

07-01-2013 [10:25] - Józuś | Link:

tłumaczy. Bo choć to są sianokosy, to jednak siano uzyskuje się po zastosowaniu kosy i .. wysuszeniu. Ale dyskusja wydaje się zbędna. Nie dostrzeganie faktów eliminuje wszelką dyskusję. Jedynym realnie uzasadnionym wnioskiem mogłaby być ten o LIKWIDACJI dopłat w UE do ziemi rolnej. Dziś dopłaty są na różnym poziomie - zagadka: na czyją szkodę? Także ponawiam prośbę o NIEMIESZANIE. Wszelkie dezinformacje nie służą rolnikom, nam. Jestem hobbystą, gdyż sprzedawanie plonów jest nieopłacalne, a często niemożliwe.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [13:27] - zezik | Link:

.. że napisanie 10 tyś notek przy tych założeniach i zgarnięcie dodatkowej kasy jest możliwe. Zadeklarowanie 10 tyś ha ziemi uprawnej w sytuacji kiedy jej faktycznie nie ma nie jest możliwe.
Po drugie jeżeli w kolejnym roku kilka osób zadeklaruje jako ziemię uprawną dotychczasowy nieużytek to nie spowoduje to zmniejszenia dopłat dla reszty rolników.
Po trzecie to kwoty dopłat wypłacane w złotówkach na hektar zależą od dwóch czynników: kursu ustalanego z góry po jakim będzie wymieniane euro i kwoty w euro jaka Polskim rolnikom w Brukseli jest ustalana przy stole negocjacyjnym. Wedle traktatu akcesyjnego zdaje się że Polscy rolnicy już mieli mieć równe dopłaty od 2012. Nie mają bo przy ustalaniu budżetu UE Tusk i s-ka olali sprawę ciepłym moczem.

Pisanie w tym kontekście że kwoty dopłat dla rolników można zwiększyć od zaraz przez likwidacje fikcyjnych deklaracji uprawy to wynik ELEMENTARNEGO niezrozumienia od czego dopłaty zależą i/lub powyższe to rozpowszechnianie dezinformacji.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [18:16] - Iranda | Link:

Na dopłaty przeznaczono 1 mln kików (jednostka monetarna w Kiklandii, państwie członkowskim Unii).
Dopłaty rozdzielono na posiadaczy 100 tys. ha gruntów rolnych, czyli po 10 kików/ha.
W Kiklandii zarejestrowanych było 10 000 rolników, którzy łącznie otrzymali ten 1 milion kików. Średnio wypada 100 kików/rolnika.
Po weryfikacji połowę rolników Kiklandii uznano za hobby-farmerów i pozbawiono ich prawa do dotacji. Zmieniono też sposób przyznawania dotacji przyznanych  Kiklandii przez Unię - teraz rolnicy mieli być dotowani nie w zależności od ilości posiadanych gruntów, lecz od prowadzonej produkcji. Sama wartość dotacji dla Kiklandii nie uległa zmianie.
Zostało 5 tys. prawdziwych rolników, którzy odkupili ziemię od hobby farmerów.
Średnia dopłata na gospodarstwo rolne wynosi teraz  200 kików/rolnika.
Dzięki podwyższonym dotacjom rolnicy zaczęli wykupywać odłogowaną ziemię i zwiększać produkcję rolną. Mądra polityka rolna państwa zapobiegła nadprodukcji i niszczeniu niektórych płodów rolnych, m.in. poprzez popieranie eksportu i przetwórstwa. Przemiany skutkowały wzrostem liczby miejsc pracy w rolnictwie i związanych z rolnictwem gałęziach przemysłu, także ciężkiego. Pojawił się popyt na specjalistyczny sprzęt rolniczy i przetwórczy, napędzający dalszy wzrost. Bogacący się rolnicy zaczęli podnosić swój poziom życia, budować nowe domy, kupować więcej produkowanych w kraju produktów konsumpcyjnych.

da capo al fine

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [20:20] - zezik | Link:

.. bo wedle powyższego to twoja Kiklandia jednak nie należy do UE bo kwota dopład nie jest na państwo tylko na hektar. Jeżeli hektarów jest mniej to i budżet jest mniejszy.

Po drugie: w powyższym sugerujesz że połowa upraw ziemi w Polsce to fikcyjne rolnictwo.
Powtórzę po raz kolejny: czy jesteś na haju? a może to jakaś inna przypadłość powoduje że masz takie zwidy?

Po trzecie: ile można powtarzać że budżet dopłat jest wyliczany na podstawie z góry ustalonej na dany rok kwoty na hektar pomnożonej rzez ilość hektarów deklarowanych przez dane państwo. Dodatkowo (co możesz sprawdzić sam) kwoty niewypłacone podlegają zwrotowi do budżetu UE.

Obrazek użytkownika Iranda

06-01-2013 [02:42] - Iranda | Link:

1. Hektarów zostaje tyle samo, co było. Jeżeli będą je mogli przejąć (kupić) prawdziwi rolnicy, o czym cały czas piszę, to problem zostanie rozwiązany, bo ten sam rolnik dostanie więcej kasy za większy areał. To jedno rozwiązanie. Drugie to wynegocjowanie od UE tego, czego nie wynegocjowali nasi negocjatorzy z Bożej łaski, czyli podwyższenie dopłat dla polskich rolników, co nie jest możliwe z powodu problemów z budżetem UE. O tym też pisałam. 
2. Tekścik dotyczy Kiklandii. Niczego nie sugeruję, jeżeli chodzi o Polskę. Po utajnieniu przez Ministerstwo Rolnictwa listy beneficjentów dotacji dla rolnictwa niczego w tej mierze nie można się już dowiedzieć.
3. Ile można powtarzać, że w UE za rolników uważa się osoby, które posiadają konieczne minimum ziemi, którą uprawiają lub na której prowadzą hodowlę. Dopiero potem liczy się te ich hektary.... Hobbiści, posiadacze ugorów i odłogów nie dostają ani grosza.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [09:45] - Iranda | Link:

Mowa nie o tym, na jakiej zasadzie dopłaty są przydzielane poszczególnym państwom UE lecz o tym, na jakich zasadach są potem wypłacane rolnikom, tzn. osobom, które prowadzą produkcję rolną (hodowla, uprawy) i spełniają przyjętą przez UE definicję rolnika. A zasady te są w Polsce inne, np. nie obowiązuje definicja rolnika. Definicja ta wymaga, by osoba ubiegająca się o dopłaty posiadała wymagane minimum ziemi rolnej i wykazała się przez okazanie faktur dochodami ze sprzedaży płodów rolnych na rynku. Ktoś, kto tylko posiada ziemię, ale nie sprzedaje płodów rolnych, albo posiada tej ziemi niewiele, uznawany jest za hobby-rolnika i takiej osobie dopłaty nie przysługują. Dopłaty są do produkcji, od produkcji, za produkcję, a nie za sam fakt posiadania ziemi, niezależnie od posiadanego areału.

Izabela ma rację w komentarzu poniżej - przez ten system polski rolnik nie może dokupić ziemi, bo jest za droga, nie może też zwiększać produkcji bazując np. na sianie zbieranym z gruntów "rolników z Marszałkowskiej", bo przecież trudno trzymać np. pięćdziesiąt sztuk bydła mlecznego na własnych 20 ha licząc na to, że wykarmi się je sianem z pola dyrektora z PZU, który np. może się w następnym roku rozmyślić i pozwolić komuś innemu kosić. 

Co do drugiego akapitu Twojej wypowiedzi, to jak sądzę, "uderz w stół, a nożyce się odezwą"....

Proszę też o rzeczowe argumenty, dyskusja nie polega na obrzucaniu się inwektywami.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [14:54] - zezik | Link:

.. piszesz o rzeczach które nie mają kompletnie związku z kwotą dopłaty na hektar w Polsce.

Ta kwota zależy od starego algorytmu efektywności produkcji rolnej. Ów algorytm ma co najwyżej luźny związek z faktyczną efektywnością tejże produkcji. Cechą niewątpliwą tego algorytmu jest to że daje więcej rolnikom z np. Francji czy Niemiec.
Dodatkowo Geremek i s-ka przystępując do EU zgodzili się że Polscy rolnicy nie będą dostawać takiej samej kwoty dopłat jaką by dostali gdyby w ich ziemie były np. we Francji czy Niemczech.

Jeszcze jakieś pytania?

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [15:37] - Iranda | Link:

Że polscy negocjatorzy dopuścili do tego, że dopłaty w Polsce podlegają innym zasadom niż w UE. Oraz że w Polsce nie obowiązuje definicja rolnika. Ty to nazwałeś algorytmem. W efekcie mamy zapaść polskiego rolnictwa i gospodarstwa po 5 ha. No i jakoś nie piszesz, że rolnicy z Francji i Niemiec otrzymują dotacje od produkcji, a nie od posiadanej ziemi.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [17:06] - zezik | Link:

Sorry ..ale to nie ja ustalałem reguły naliczania dopłat. Także to nie ja negocjowałem warunki przystąpienia Polski do UE.
Zapaść Polskiego rolnictwa nie tylko wynika z tego że warunki akcesji były jakie były. Wynikają także z tego że PO-PSL od pięciu lat nie domaga się przy wypracowywaniu kolejnych budżetów tego co w traktacie akcesyjnym jest zapisane.

Tak czy inaczej zmieniasz temat. Nadal nie widzę odpowiedzi na pytania jakie ci zadałem ani wyjaśnienia na czym miałoby polegać poprawienie kwot dopłat wypłacanych na 1 ha.

Obrazek użytkownika dogard

05-01-2013 [09:41] - dogard | Link:

to wlasnie jest system przechwytywania forsy,za samo posiadanie arealow rolnych,przez rolnikow z marszalkowskiej.Twoje rozroznienie mozna o kant d...y POtluc,bo przecie rozmawiamy o ha ZIEMI UPRAWNEJ bedacej w posiAdaniu niby rolnikow, KTORZY NIE PRODUKUJA PLODOW ROLNYCH---TE ZIEMIE WINNI PRZEJAC FARMERZY I PER SALDO POWIERZCHNIA AREALU UPRAW NIE ULEGNIE ZMIANIE.KIEGO GRZYBA BAWISZ SIE W TAK NIESPOJNE PROWOKACJE, OCHRANIAJAC GESZEFCIARZY.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [09:50] - Iranda | Link:

Sądzę, że gdyby z tego równania usunąć tych "rolników z Marszałkowskiej", jak nazwała ich Izabela, to wysokość dotacji otrzymywanych przez rolników prawdziwych mogłaby być porównywalna z dotacjami dla rolników ze "starych" państw Unii. Dodatkową korzyścią byłby spadek cen ziemi, bo nikomu nie opłacałoby się trzymać dużych areałów, płacić za nie podatek i ich nie uprawiać, więc podaż ziemi znacznie by wzrosła. Rolnicy mogliby wtedy dokupić sobie ziemi tyle, ile potrzebują, żywność by staniała, a Polska stałaby się znowu samowystarczalna pod względem wyżywienia ludności. Francuskie i niemieckie hipermarkety musiałyby zacząć skupować płody rolne od polskich rolników, bo ich ceny byłyby konkurencyjne wobec produktów z ich państw ojczystych.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [15:19] - zezik | Link:

. przestań się ośmieszać. Kwoty dopłat na jeden hektar nie zależą od tego co o tym temacie "sądzisz".
Twój osąd na owe kwoty ma wpływ zerowy.

Zadeklarowałeś że wiesz jak zwiększyć dopłaty dla rolników do poziomu jaki jest we Francji.
Nadal podtrzymujesz tą tezę? i kiedy wreszcie zdradzisz jak na razie tajną strategię przekonania reszty członków UE do zmienienia dopłat dla Polskich rolników?

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [17:14] - Iranda | Link:

Wystarczy zmiana przepisów wewnętrznych w Polsce, nie trzeba do tego angażować Brukseli ani jej zgody.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [17:56] - zezik | Link:

.. żebyś zauważył że kryteria wypłacania dopłat na uprawę rolą, a także kwota na 1 ha nie podlega w najmniejszym stopniu regulacjom Polskiego prawa. Zaraz po tym gwarantuję że otworzą ci się oczy.
To nie są kwoty wypłacane z Polskiego budżetu tylko z ****BUDŻETU UE****

Jeżeli wydaje ci się że w Polsce można zmienić sposób wydatkowania pieniędzy z budżetu UE to masz 100% racji .. wydaje ci się (nie po raz pierwszy zresztą tutaj fakty zastępujesz tym co ci się wydaje)

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [18:52] - Iranda | Link:

trzeba to wszystko zmienić.
Definicja rolnika jest sprawą polską, a nie UE.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [14:45] - zezik | Link:

"powinni przejąć"

Dodatkowe pytania: na podstawie jakich przepisów prawa? Czy rolnicy którzy nie będą chcieli przejąć ziemi będą karani?
Jeżeli ktoś już uprawia powiedzmy 1 tyś ha to jeżeli według ciebie "powinien przejąć" fikcyjną ziemię uprawną sąsiada w areale powiedzmy kolejnego tysiąca ha to będzie on z tego powodu zadowolony, jego stan ducha się nie zmieni czy będzie smutny, a może nawet zrozpaczony?
Czy z tego powodu zmieni się kwota dopłaty przyznawanej na ***jeden hektar***?

Obrazek użytkownika dogard

05-01-2013 [15:37] - dogard | Link:

wlasnie mowimy o lym praiwe,ktore trzeba zmienic; sprzedaz gruntow rolnych tylka dla czynnych rolnikow, farmerow, producentow rolnych, jak zwal tak zwal.Wlasnie oni winni miec wszelakie mozliwosci powiekszania arealu.Teraz przy zaporowych cenach i splacanych kredytach, nie maja tej mozliwosci--zastepuja ich cwaniaczki POdstawiajac slupy.To jest sednem sprawy i nalezy bezwzglednie zmienic,a nawet tepic cwaniaczkow piskorskich i POdobnych.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [16:58] - zezik | Link:

Co ty za farmazony wypisujesz? Sprawdziłeś choć ogólnie dostępne statystyki?

W latach 2002-2010 powierzchnia upraw rolnych ZMNIEJSZYŁA SIĘ w Polsce o blisko 20%.
Zapewne jak to porównać z tym o ile zwiększono dopłaty w Polsce na hektar bez uwzględniania inflacji wyjdzie że Polska jako kraj dostaje mniej więcej tyle samo dzisiaj co w pierwszym roku wypłacania dopłat.

Wychodzi na to że cała tajemnica przebudowy rolnictwa w Polsce polega nie na wyrównaniu warunków działania rolników z tymi jakie mają w reszcie krajów UE tylko na UDUPIENIU sporej ilości gospodarstw rolnych.

Obrazek użytkownika fritz

05-01-2013 [10:13] - fritz | Link:

tepi ten proceder. Proceder, nazwijmy go, "podszywaniem sie" pod rolnika.

Polska moze po prostu przejac ich ustawodastwo.
Np. austryjackie.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [14:34] - zezik | Link:

.. w pewnym fikcyjnym kraju UE nagle zacznie się ścigać fikcyjnych rolników. Załóżmy że w Polsce jest 1 mln ha ziemi uprawnej. Załóżmy że w wyniku działań kontrolnych udało się znaleźć 10 tyś. fikcyjnych upraw. Załóżmy że na ten 1 mln ha ziemi przyznawane jest 100 mln euro.
Pytania:
1) o ile wzrosną dopłaty dla rolników w następnych latach ? (te wydatki budżetuje się w cyklu rocznym)
2) ile będzie wynosić kwota dopłat dla rolników w następnym roku?
3) czy rolnicy w następnym roku dostaną więcej?

Odpowiedzi:
Ad 1) kwota dopłat zostanie zmniejszona o 1 mln euro w następnym roku (100 tyś. ha * 100 euro/ha)
Ad 2) 99 mln euro
Ad 3) Każdy z pozostałych rolników dostanie tyle samo. Kwota wypłacona w tym fikcyjnym kraju spadnie o 1 mln w kolejnym roku.

Jeszcze jakieś pytania czy może jak8eś wątpliwości co do strony rachunkowej powyższych wyliczeń?

http://www.modr.mazowsze.pl/ws...

"Rolnicy w krajach, gdzie dopłaty obecnie wynoszą poniżej 90 procent średniej unijnej (średnia UE wynosi około 271 euro) - dostaną więcej. Dotyczy to głownie krajów bałtyckich, Rumuni, Portugali i Słowacji. W przypadku polskich rolników wzrost dopłat nie powinien przekroczyć około 20 euro rocznie na hektar To zmniejszanie różnic ma następować stopniowo do 2018 roku, ale i wtedy dopłaty w UE nie będą jeszcze równe. Na jednakowe wysokości dopłat nie zgodzili się m.in. główni płatnicy netto do budżetu UE, czyli Niemcy i Francja. Obecnie nasi rolnicy dostają dopłaty bezpośrednie w wysokości 75 procent średniej unijnej, a w 2020 roku ma to być około 83,5 procent. Dopłaty mają otrzymywać jedynie aktywni rolnicy i produkcyjne gospodarstwa."

Czy już widzisz z czego wynikają różnice w dopłatach w różnych krajach?

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [15:25] - Iranda | Link:

będzie tak, jak Pan pisze.
1. W tej chwili ponad połowa budżetu UE zostaje przeznaczona na Wspólną Politykę Rolną. Bruksela doskonale wie, że to się musi zmienić, inaczej budżet UE tego nie wytrzyma. Dlatego rolnicy z nowych państw UE dostają mniejsze dotacje - po prostu brakuje kasy. A rolnikom francuskim czy bawarskim trudno odmówić, bo zaraz pojawiają się tłumnie w Brukseli na swoich ogromnych ciągnikach. Proponuję więc powstrzymać się z prognozowaniem wysokości dopłat.
2. Dzięki światłej polityce UE, ogromna część polskiej ziemi leży odłogiem, ziemniaki kupujemy w Egipcie, a czosnek w Chinach. Przejęcie tej ziemi przez prawdziwych rolników spowoduje spadek cen żywności w Polsce. Nie kosztem polskich rolników, bynajmniej, lecz kosztem państw, które do Polski eksportują żywność. Polski rolnik tylko na tym zyska.
3. Jeżeli rolnik w małopolskiem ma w tej chwili średnio 3,88 ha, to ledwo z tego wykarmi swoją rodzinę, a dostaje za to ok. 3,5 tys. PLN/rok. Jeżeli ten sam rolnik będzie miał 50 ha, to i wykarmi rodzinę, i wyprodukuje na rynek (wciąż ekstensywnie, a nie intensywnie, bo to nie latyfundysta) i jeżeli nawet dostanie 500 PLN/ha, to będzie miał 25 tys. PLN, zamiast 3,5 i do tego będzie godziwie zarabiał na życie swoje i rodziny gospodarując na tych 50 ha. Teraz te pozostałe 36 ha leży odłogiem i korzystają na tym "rolnicy z Marszałkowskiej", którzy nic nie produkują, jedynie pasożytują na Unii i na nas.

Przykro mi, ale liczyć to ja naprawdę potrafię. 

Obrazek użytkownika fritz

05-01-2013 [17:23] - fritz | Link:

pozdrawiam.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [18:02] - Iranda | Link:

Mensa

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [17:38] - zezik | Link:

'Przykro mi, ale liczyć to ja naprawdę potrafię."

Czyżby?

1) proszę przypomnij ile to procent PKB stanowią składki krajów UE do budżetu UE?

2) Czyli chcesz powiedzieć że te ponad 20% ziemi które od 2002 nie jest w Polsce uprawiane to można obsadzić ziemniakami i czosnkiem .. i będzie taniej?

Zdajesz sobie sprawę z tego ile masła sprowadzane jest z ***Nowej Zelandii*** do UE .. gdzie do dzisiaj nie ma dopłat do produkcji rolnej?

Faktem jest że niewielka grupka eurokratów zabrała się za regulowanie rynku rolnego na poziomie całej Europy. To wszytko paręnaście lat temu było robione z założeniem że np. poziom importu do krajów byłego ZSRR będzie na podobnym poziomie. Zdajesz sobie sprawę z tego ile set miliardów dolarów wydano w samej Rosji na to żeby rozwinąć rolnictwo tylko w południowej części dorzecza Wołgi?

Czy nadal utrzymujesz że rolnictwo w Polsce podupada bo są "fikcyjni" rolnicy czy może chcesz już zmienić zdanie że za to odpowiadają rolnicy z Egiptu i Chin? Prośba o skonkretyzowanie tezy.

3) Przecież zlikwidowano już prawie 30% tego typu gospodarstw i ziemi pozostawionej przez tych rolników nie ma kto obrabiać. Ci sami rolnicy nawet w porze żniw wyjeżdżają do Niemiec żeby tam uprawiać ziemię na którą dopłaty na hektar są o wiele wyższe niż w wioskach z których są sztucznie wypędzani. Nadal twierdzisz że przyczyną tego procesu są "fikcyjni" rolnicy?

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [18:02] - Iranda | Link:

Ad. 1 
Nie pisałam o składkach PKB do budżetu UE. Pisałam o tym, jaki udział w budżecie UE mają wydatki na Wspólną Politykę Rolną. Proszę o argument na temat.
Ad. 2
Skoro musimy sprowadzać ziemniaki i czosnek z bardzo egzotycznych (i odległych) państw, to czemu nie? Będzie i zdrowiej i taniej. Można uprawiać inne rośliny, które importujemy.
Nowa Zelandia - co ma piernik do wiatraka? Chyba, że chodzi o potwierdzenie, że dopłaty z UE szkodzą rolnictwu. Popieram, o czym napisałam.
Nie pisałam o ZSRS i ma się to nijak do dopłat UE. Rolnictwo (poza planem Balcerowicza dla Polski) jest wszędzie dotowane, musi być jednak dotowane mądrze. UE tego mądrze nie robi, a polskie władze robią to jeszcze gorzej.
Co do odpowiedzialności rolników chińskich i egipskich, to przepraszam, ale chyba nie zrozumiałeś mojego tekstu, chociaż rozumiem, chciałeś posłużyć się znanym chwytem erystycznym. Nigdzie nie obarczyłam rolników egipskich czy chińskich odpowiedzialnością za los polskiego rolnika. Proszę o rzeczowe argumenty.
Ad. 3
Zlikwidowano 30% jakiego typu gospodarstw? Proszę o rzeczowe argumenty.
Przyczyną procesu, o którym dalej piszesz, jest bieda panująca na polskiej wsi. Bieda panująca na polskiej wsi jest skutkiem upadku polskiego rolnictwa. Jedną z głównych przyczyn upadku polskiego rolnictwa jest niewłaściwa polityka rolna naszego państwa. Jednym ze skutków niewłaściwej polityki rolnej państwa jest zjawisko polegające na traktowaniu ziemi ornej jako inwestycji kapitałowej przez osoby nie będące rolnikami, które w ten sposób zamrażają ogromne areały ziemi i powstrzymują rozwój polskiego rolnictwa. Czyli to wszystko, o czym napisałam.

Wygląda na to, że kopnęłam tym tekstem jakieś potężne gniazdo os, sądząc po zmasowanym ataku przy użyciu dziwacznych argumentów (bo jak tu wobec oczywistej prawdy użyć argumentów rzeczowych?). Czyli trafiłam boleśnie w miękkie. I bardzo dobrze. 

Obrazek użytkownika fritz

05-01-2013 [17:22] - fritz | Link:

Bo dokladnie o tym mowimy.

Jezeli chcemy miec normalny sytem, po pierwsze zlodzieji trzeba wsadzic i dalsza kradziez uniemozliwic.

W ten sposob oczyscimy rynek, bedzie ziemia dla rolnikow, Polska zacznie znowu eksportowac dobre, polskie kartofle (nie przesadzam: polskie kartofle smakuja inaczej, sa duze lepsze).

PS. Oczywiscie, ci ktorzy zlamali do teraz prawo, zostaja przykladnie ukarani. Traca ziemie + kara wysokosci wartosci ziemi.

Obrazek użytkownika zezik

05-01-2013 [19:23] - zezik | Link:

.. o jakich kradzieżach tu wypisujesz?
Kto tu złamał prawo?

Czy chcesz powiedzieć że to to dlatego w latach 2002-2010 powierzchnia upraw w Polsce zmniejszyła się o około 20% bo ktoś ukradł tą ziemię? Jeżeli tak to te parę set mln ziemi do głębokości powiedzmy metra gdzie zostało zbunkrowanych?

PS. Czy ty też jesteś na haju?

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

05-01-2013 [12:33] - NASZ_HENRY | Link:

kupił 300 ha ziemi inwestując swoją wygraną w ruletkę, Bingo 50 razy POd rząd ;-)

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

05-01-2013 [12:21] - NASZ_HENRY | Link:

przez podstawione osoby trwa w najlepsze. W Szczecinie protesty rolników, którzy nie są
w stanie płacić 50 tys za hektar (15 mln za 300 ha) na licytacjach ;-)

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

05-01-2013 [12:36] - NASZ_HENRY | Link:

Dublowane wpisy powinny być blokowane lub usuwane automatycznie ;-)

                          (przy okazji) właściwym jest ten adres : straznik@niezalezna.pl
                                                              
                                                                                                                                         (Gryf)

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [15:26] - Iranda | Link:

Gdzie ten Morus, do którego się odnosisz w komentarzu?

Obrazek użytkownika dogard

05-01-2013 [20:40] - dogard | Link:

rownej konkurencji w UE, o co niby tak walcza, szkoda,ze tylko werbalnie---doplaty dla wszystkich rolnikow ,bez wzgledu na przynaleznosc panstwowa w rownej wysokosci lub zniesienie jakichkolwiek doplat do rolnictwa w tychze krajach.Ide o zaklad ,ze polscy rolnicy,farmerzy,producenci doskonale sie znajda w tak uporzadkowanym dziale gospodarki--polski chlop potega jest i basta, szanuje kazdy grosik i walczy dzielnie o swoje, co mu niektorzy wytykaja.

Obrazek użytkownika Iranda

05-01-2013 [21:41] - Iranda | Link:

Tyle, że nasi negocjatorzy tutaj dokładnie wszystko pokpili - pozwolili, by pieniądze przeznaczone na Wspólną Politykę Rolną płynęły w Polsce do rąk ludzi, którzy rolnikami nie są i nie dostaliby w żadnym państwie UE ani grosza za sam fakt posiadania ziemi, której nie uprawiają, która nic nie produkuje i z której nic nie płynie na polski rynek.
Gdyby w Polsce wprowadzono definicję rolnika, jak w pozostałych krajach Unii, zmodyfikowaną lub z okresem przystosowawczym ze względu na pokomunistyczne zaszłości i rozdrobnienie gospodarstw rolnych, to rolnicy dostawaliby o wiele wyższe dotacje, być może porównywalne z dotacjami dla rolników w "starych" państwach Unii.
Przypomnij sobie jak zabito polski handel w latach dziewięćdziesiątych - tę eksplozję "szczęk", które przekształcały się w stoiska, potem w budki, sklepiki, większe sklepy i nawet w polskie markety. I tutaj wkroczył minister Kołodko, który w ramach "cywilizowania" polskiego handlu wpuścił na nasz rynek wielkie zachodnie sieci handlowe na preferencyjnych warunkach i konkurencja szybko się skończyła.
To samo zjawisko właśnie ma miejsce w polskim rolnictwie - nadmierny rozwój polskich gospodarstw rolnych uniemożliwiono dzięki wprowadzeniu tych dotacji. A za kilka lat wejdą na nasz rynek rolny potężne zachodnie przedsiębiorstwa i polski rolnik będzie parobkiem w zagranicznym przedsiębiorstwie, które będzie odprowadzać zyski za granicę. Dokładnie tak, jak w sieciach handlowych, gdzie Polacy z wyższym wykształceniem i znajomością języków obcych mogą być asystentami niżej kwalifikowanych zagranicznych menedżerów.
Pora przejrzeć na oczy - Unia widzi nas wyłącznie ze szczotką, szmatą i wiadrem lub łopatą w rękach. Oczywiście, że polscy specjaliści wyjeżdżają i mogą nawet dostać pracę w swoim zawodzie, ale za 1/2 czy 2/3 tych zarobków, co tubylcy, do tego z wielką łaską.  Dzieje się tak, bo taką rolę Polaków akceptują nasze  rządy. 
Rolnictwo to jedyna jeszcze istniejąca, całkowicie polska gałąź gospodarki i musimy jej bronić przed szabrownikami, także polskimi.